Pierwsze sto osób na profilu firmowym to najtrudniejszy odcinek całej drogi. Nie dlatego, że potrzebujesz pieniędzy czy magicznej wiedzy, tylko dlatego, że na starcie nikt Cię nie zna, algorytm Cię nie zna, a Ty często nie wiesz, czy to, co robisz, w ogóle ma sens. Dobra wiadomość jest taka, że tych pierwszych stu obserwujących prawie nigdy nie zdobywa się reklamą. Zdobywa się ich systematycznością, kilkoma rozmowami i kilkoma decyzjami, które warto podjąć na początku. Poniżej masz plan, który da się zrealizować w pojedynkę, prowadząc przy okazji normalną firmę.
Zanim zaczniesz liczyć obserwujących, ustaw fundament
Profil, na który ktoś trafia i nie wie, czym się zajmujesz, nie zatrzyma nikogo. Zanim ruszysz po ludzi, zadbaj o to, żeby było po co przychodzić. Nie chodzi o profesjonalną sesję zdjęciową, tylko o jasność.
Minimum, które warto mieć gotowe:
- Czytelna nazwa i zdjęcie profilowe. Logo albo Twoja twarz, jeśli jesteś jednoosobową marką. Bez rozmytych grafik i przypadkowych zdjęć.
- Opis w jednym zdaniu, kto i komu pomaga. “Pieczemy torty na zamówienie w Poznaniu i okolicach” działa lepiej niż “Pasja, jakość, tradycja”.
- Trzy do pięciu postów na start. Pusty profil wygląda na porzucony. Ktoś, kto rozważa kliknięcie “Obserwuj”, chce zobaczyć, że coś się tu dzieje.
- Sposób kontaktu. Telefon, adres, link albo informacja, że piszesz w wiadomościach prywatnych.
Jeśli dopiero zakładasz profil i nie wiesz, od czego zacząć, zajrzyj do naszego przewodnika dla zupełnie początkujących. Tam rozkładamy konfigurację na czynniki pierwsze.
Aktywuj ludzi, których już znasz
Najprostsze i najczęściej pomijane źródło pierwszych obserwujących to osoby, które już Cię znają. Klienci, znajomi, rodzina, byli współpracownicy, sąsiedzi z lokalu obok. Oni nie zaczną Cię obserwować sami z siebie, bo zwyczajnie nie wiedzą, że masz profil. Trzeba im o tym powiedzieć, najlepiej wprost.
Co realnie zrobić w pierwszym tygodniu:
- Napisz osobiście do dwudziestu, trzydziestu osób, z którymi masz dobry kontakt, z prośbą, żeby zajrzały i kliknęły “Obserwuj”, jeśli im się spodoba. Osobista wiadomość działa kilka razy lepiej niż zbiorowy post w stylu “polajkujcie”.
- Dodaj link do profilu w stopce maila, w wizytówce, na stronie i w podpisie SMS, jeśli korzystasz z masowych wiadomości do klientów.
- Powieś w lokalu albo dołącz do paczki małą informację, że jesteś w social mediach. Kod QR na ladzie potrafi zdziałać więcej niż się wydaje.
Z tego pierwszego kręgu realnie da się wyciągnąć od 20 do 50 obserwujących w ciągu dwóch, trzech tygodni. To nie są przypadkowi ludzie, tylko osoby już zainteresowane tym, co robisz, więc ich zaangażowanie będzie wyższe niż średnia. Algorytm to zauważa.
Publikuj regularnie, ale rozsądnie
Pusty profil nie rośnie, ale nieregularny też nie. Jeżeli wrzucisz pięć postów w jeden dzień, a potem znikniesz na trzy tygodnie, stracisz cały rozpęd. Lepiej publikować mniej, za to przewidywalnie.
Na początek wystarczą dwa, trzy posty tygodniowo. To tempo, które utrzymasz, prowadząc firmę. Ważniejsze od liczby jest to, żeby każdy post dawał coś odbiorcy: odpowiadał na pytanie, pokazywał kulisy, rozwiewał wątpliwość albo po prostu bawił. Sprzedaż wyjdzie z tego sama, jeśli ludzie będą mieli powód, żeby zostać.
Jeśli nie masz pewności, ile razy wrzucać i jak to ułożyć w tygodniu, mamy osobny tekst o prostym planie publikacji, gdy robisz to sam. A gdy zacina Ci się na tematach, pomoże lista 30 sprawdzonych pomysłów na posty.
Wyjdź do ludzi, zamiast czekać, aż przyjdą
To jest część, którą większość początkujących pomija, a która robi największą różnicę przy pierwszej setce. Zasięg organiczny na nowym profilu jest mały, więc nie licz, że ktoś Cię znajdzie sam. Musisz pokazać się tam, gdzie Twoi przyszli obserwujący już są.
Konkretne ruchy, które działają bez budżetu:
- Komentuj u innych mądrze. Znajdź kilka kont, które obserwuje Twoja grupa docelowa, i zostawiaj wartościowe komentarze. Nie “super post”, tylko realny wkład: dopowiedzenie, doświadczenie, odpowiedź na czyjeś pytanie. Ludzie klikają w profile osób, które mówią coś sensownego.
- Bądź aktywny w lokalnych i branżowych grupach. Grupa “Mamy z Wrocławia” albo “Rzemieślnicy Małopolski” to często gęstsze skupisko Twoich klientów niż cały otwarty internet. Pomagaj, odpowiadaj na pytania, a profil podlinkuj tylko wtedy, gdy to naprawdę pasuje, żeby nie wyjść na spamera.
- Odpowiadaj na każdy komentarz i wiadomość. W pierwszej fazie to Twoja przewaga nad dużymi markami, które nie nadążają. Rozmowa buduje relację, a relacja buduje obserwujących.
Realistycznie: pół godziny dziennie na takie wychodzenie do ludzi potrafi przynieść od kilku do kilkunastu nowych obserwujących tygodniowo. To nie brzmi spektakularnie, ale przy stałym tempie składa się na setkę w kilka tygodni.
Daj ludziom prosty powód, żeby Cię obserwowali
Sama obecność nie wystarczy. Trzeba dać konkretną korzyść z tego, że ktoś zostanie. Pomyśl, co takiego możesz regularnie dostarczać, czego ta osoba nie dostanie nigdzie indziej za darmo.
Kilka sprawdzonych pomysłów dla mikrofirmy:
- Krótkie porady związane z tym, co sprzedajesz. Fryzjer pokazuje, jak nie zniszczyć włosów w domu. Księgowa tłumaczy jeden próg podatkowy na przykładzie.
- Kulisy pracy. Ludzie lubią widzieć, jak coś powstaje, kto za tym stoi i jak wygląda zwykły dzień.
- Oferty i nowości dostępne najpierw dla obserwujących. “Zapowiadamy to tu wcześniej” to mocny argument.
- Odpowiedzi na pytania, które klienci zadają Ci w kółko. Jeśli ktoś pyta o to przy ladzie, ktoś inny szuka tego w sieci.
Gdy masz pomysł, ale nie wiesz, jak ubrać go w post, który ktoś faktycznie przeczyta, sprawdź strukturę i ton pierwszego posta firmowego.
Nie rozdrabniaj się na pięć platform naraz
Częsty błąd na starcie to próba bycia wszędzie. W pojedynkę nie utrzymasz pięciu profili na sensownym poziomie, a rozdrobnione siły dają rozdrobnione efekty. Lepiej wybrać jedną, najwyżej dwie platformy, na których realnie są Twoi klienci, i tam zbudować pierwszą setkę. Dopiero potem rozważ kolejne kanały.
Jak wybrać, pomaga nasz tekst o tym, które media wybrać na start, a które odpuścić. A gdy już zdecydujesz się na więcej niż jeden profil, przyda się prosty system na ogarnięcie kilku naraz.
Sprawdzaj, co działa, i rób tego więcej
Przy pierwszej setce nie potrzebujesz zaawansowanej analityki, ale warto co tydzień rzucić okiem na kilka prostych rzeczy: które posty miały najwięcej wyświetleń, pod którymi pojawiły się komentarze i po których przybyło obserwujących. Z reguły szybko wyłania się wzorzec, że jeden, dwa formaty ciągną resztę. Wtedy decyzja jest oczywista: rób więcej tego, co już zadziałało, zamiast w kółko zaczynać od zera. Jeśli statystyki Cię onieśmielają, przeczytaj, jak sprawdzić, czy posty w ogóle działają, bez wiedzy analityka.
Podsumowanie
Pierwszych 100 obserwujących to nie kwestia budżetu, tylko kilku tygodni konsekwencji. Ustaw porządny profil, ściągnij ludzi, których już znasz, publikuj regularnie dwa, trzy razy w tygodniu, wychodź do odbiorców tam, gdzie już są, i dawaj im konkretny powód, żeby zostali. Trzymaj się jednej platformy na początek i co tydzień patrz, co zadziałało. Jeśli utrzymasz to tempo, setka przyjdzie szybciej, niż się spodziewasz, a co ważniejsze, będzie to setka osób realnie zainteresowanych Twoją firmą, a nie przypadkowe liczby z reklamy.